niedziela 31 lipca 2011
Razem z Olga odprowadzamy Przemka i Ewkę na pociąg - oni wracają do domu. My zaś jedziemy do Giżycka gdzie zostaje "przekazany" Piotrowi.
W Giżycku też czuje się świetnie , bo przecież znam to miasteczko jak własną kieszeń, gdyż byłem tu nie jeden raz
Po obiedzie idziemy na spacer wzdłuż kanału aż do obrotowego mostu a potem spacerujemy po miasteczku.
Dzień przyjemny i serdeczny...
Ponownie chytry los
rzucił za Ciebie kostka do gry
i kazał iść w nieznanym kierunku
gdzie przygotował tor przeszkód
Stary czas też nie ma litości
i domalował Ci krzywe zmarszczki
a siwa farba na skroniach
napisał datę Twoich urodzin
Sama nie wiesz czy to czarny kot
przebiegł niedbale Ci drogę
Czy moze tylko to Twój cień
piszczy do nieba z głodu
Patrzysz jak Syzyf gubi swój kamień
choć był tak bliski celu
Tracisz już wiarę w swoje marzenia
i sens malowania życia
Lecz wcale nie tak musi biec ścieżka
gdzie chwasty ranią Twoja koszulę
zostaw ten kamień w przydrożnym rowie
a planszę z gra wyrzuć do kosza
Spróbuj postawić stopę inaczej
niech tęcza zabłyśnie nad marzeniami
Czas je spełniać
i śmiać się ze swego wieku
Zrobić coś by było bliżej
do rozkwitania marzeń i tańca motyli
uwierz ze w środku jesteś piękna
a resztę pozostaw za zasłona milczenia
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz