środa, 31 stycznia 2018

ostatni lipcowy dzień 2011.07.31

niedziela 31 lipca 2011
Razem z Olga odprowadzamy Przemka i Ewkę  na pociąg - oni wracają do domu. My zaś jedziemy do Giżycka  gdzie  zostaje "przekazany" Piotrowi.
W Giżycku też czuje się świetnie , bo przecież znam to miasteczko jak własną kieszeń, gdyż byłem tu nie jeden raz
Po obiedzie  idziemy na spacer  wzdłuż kanału aż do obrotowego mostu  a potem spacerujemy po miasteczku.
Dzień przyjemny i serdeczny...

     Ponownie  chytry los
     rzucił za Ciebie kostka do gry
     i kazał iść w nieznanym kierunku
     gdzie przygotował tor przeszkód

          Stary czas też nie ma litości
          i domalował Ci krzywe zmarszczki
          a siwa farba  na skroniach
          napisał datę Twoich urodzin

     Sama nie wiesz czy to czarny kot
     przebiegł niedbale Ci drogę
     Czy moze tylko to Twój cień
     piszczy  do nieba z głodu

          Patrzysz jak Syzyf  gubi swój kamień
          choć był tak bliski celu
          Tracisz już wiarę w swoje marzenia
          i sens malowania życia

     Lecz wcale nie tak musi biec ścieżka
     gdzie chwasty ranią Twoja koszulę
     zostaw ten kamień w przydrożnym rowie
     a planszę z gra wyrzuć do kosza

          Spróbuj postawić stopę inaczej
          niech tęcza zabłyśnie nad marzeniami
          Czas je spełniać
          i śmiać się ze swego wieku

     Zrobić coś by było bliżej
     do rozkwitania marzeń i tańca motyli
     uwierz ze w środku jesteś piękna
     a resztę pozostaw za zasłona milczenia

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz