poniedziałek, 29 stycznia 2018

a takie rozbieżne myśli... 2011.06.14

14 czerwca 2011
Wstałem rano spokojnie i przespacerowałem się do najbliższej żabki kupić sobie coś do picia. Po śniadaniu koło dziesiątej poszedłem do Magdy by razem z Patrykiem puszczać na stawku motorówkę. Niestety nic z tego nie wyszło bo po ułożeniu na wodzie motorówki ona pokręciła się troszkę a potem zatrzymała. Silniczki nie reagowały, a poprzez wiatr odpłynęła od brzegu około jednego metra. Sytuacja straszna bo nie ma jak jej dostać a miejska sadzawka jest zbyt głęboka. Dobrze że szli młodzi wędkarze
i pomogli mi znaleźć długi konar, za pomocą którego dociągnęliśmy łódkę do brzegu. Potem poszliśmy na rynek bo Patryk za pieniążki z urodzin chciał kupić sobie zabawkę i chodziliśmy od sklepu do sklepu za czymś co go zadowoli. Po południu, po obiedzie znowu spacerek na łono natury, czyli wędrówka po lesie gdzie mogliśmy spotkać biegające sarny i odświeżyć płuca.

         Za swoja miedza nie widzisz siebie
         tylko stertę zgniłych słów
         zapijaczonych gospodarzy
         niechlujnych rolników niedbających o plony
         ufajdane zwierzęta
          bajzel i smród...

                  Inni nie umieją żyć 
                   wola piwne opowieści
                  marnować ziemie i czas
                   nie szanują sąsiadów i życia
                  grzeszą głupotą i bezmyślną rozkoszą..
  
         Po swej stronie płotu
         Widzisz swa modrość i spracowane dłonie
         ziemie co rodzi
         i mleko w korycie rzeki

                   Drzewa uginają się od owoców 
                  czysty dom pełne garnki 
                  Praworządność, odwaga i słowo
                  co wszystko układa jak trzeba...

         Tylko niepotrzebnie ta mucha
          budzi stale Cie z pięknego snu
         Ona już wie ze wdepnąłeś w gówno
         walające się wszędzie w tym obejściu

                  Znowu nie możesz poradzić sobie
                   z własnym egoizmem
                  i braku chęci do życia
                   Niszcząc wszystko co dał Ci ojciec...

         Patrzysz na walący się dom 
         obraz twojego życia
         Marzeniami nie wykarmisz bydła
          nie pościelisz domowego miru
         Zacznij zyc i dbaj o to co masz...
         by spełnił sie sen...


brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz