niedziela, 28 stycznia 2018

niedzielne zamyślenie... 2011.02.06

6 luty 2011

Wróciłem do domku po nocnej zmianie i myślałem o tym tylko zeby położyć się spac. Po przespaniu sie paru godzinek  czas na sniadanie i spacer. Cały dzionek spędzałem na odpoczywaniu i na oglądaniu telewizora  zajadaniu  dobroci  z cukierni i kawka.
Spokojnie czas leciał  a ja sie całkiem rozleniwiłem dzi, bo przeciez jak niedziela to niedziela.

        Za ścianą dziecko śpi
        uparcie walczą o dobry sen,
        o chwile wolną od krzyków i nienawiści
        Woli nie  myśleć o chwili przebudzenia...

                Za drzwiami sąsiadów  wisi zasłona milczenia
                 przed wścibskimi zmysłami ludzi
                Rodzina ma chodzic jak zegarek
                a pan domu rządzi życiem i śmiercią

        Sędzia  co ma prawo silnych wyroków
         i dłoń ciężką do przemowy
        sam ustala kodeks przewinień
         wliczając w to każdy pretekst

                A kiedy cisza zalega za drzwiami
                to nie oznacza  żadnej chwili szczęścia
                wtedy tylko  któś łka  licząc siniaki
                albo zwyczajnie boi się płaczu...

        Na pozór to zwyczajna rodzina
        z namalowanym uśmiechem przymusu
        Tylko skrzętne ukryte ślady ojcowskiej miłości
        przypominają o wczorajszych przyjściach...

                A dookoła życie  miodem płynie
                gazety piszą o nieszczęściach gdzieś daleko
                A za ścianą dziecko śpi
                modląc się żeby tato nie wrócił do domu...

brzdęk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz