6 luty 2011
Wróciłem do domku po nocnej zmianie i myślałem o tym tylko zeby położyć się spac. Po przespaniu sie paru godzinek czas na sniadanie i spacer. Cały dzionek spędzałem na odpoczywaniu i na oglądaniu telewizora zajadaniu dobroci z cukierni i kawka.
Spokojnie czas leciał a ja sie całkiem rozleniwiłem dzi, bo przeciez jak niedziela to niedziela.
Za ścianą dziecko śpi
uparcie walczą o dobry sen,
o chwile wolną od krzyków i nienawiści
Woli nie myśleć o chwili przebudzenia...
Za drzwiami sąsiadów wisi zasłona milczenia
przed wścibskimi zmysłami ludzi
Rodzina ma chodzic jak zegarek
a pan domu rządzi życiem i śmiercią
Sędzia co ma prawo silnych wyroków
i dłoń ciężką do przemowy
sam ustala kodeks przewinień
wliczając w to każdy pretekst
A kiedy cisza zalega za drzwiami
to nie oznacza żadnej chwili szczęścia
wtedy tylko któś łka licząc siniaki
albo zwyczajnie boi się płaczu...
Na pozór to zwyczajna rodzina
z namalowanym uśmiechem przymusu
Tylko skrzętne ukryte ślady ojcowskiej miłości
przypominają o wczorajszych przyjściach...
A dookoła życie miodem płynie
gazety piszą o nieszczęściach gdzieś daleko
A za ścianą dziecko śpi
modląc się żeby tato nie wrócił do domu...
brzdęk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz