15 maja 2011
Wstałem rano bo dziś czeka mnie dyżur od 7-19, Wiem nie chce mi się, ale co zrobić jak trzeba. Tutaj dzień się ślimaczył strasznie, a dodatkowo fakt ze zamiast odpoczywać pracuje w takie święto nie poprawia mi nastroju.
Na szczęście kierownik nie zmarnował dnia do reszty. Oczywiście przyszedł, ale nie był zbyt długo.
Do domu wróciłem lekko zmęczony więc zjadłem coś i pomyślałem o tym żeby iść spać...
Zielony tramwaj przejechał szybko
przez moje ulice serca
nie zatrzymał się na przystanku
mimo ze padał deszcz
Z przydrożnej akacji wzleciały gołębie
krzyki próżności wystraszyły je z zamyślenia
Zgiełk przechodniów wtargnął na jezdnie
by zamanifestować swoją indywidualność
Żądano podwyżek zarobków
ulgi dla nierobów, pijaczkowi, wandali
Więcej promocji w sklepach i barach
kolejnych pomników dla ślepych polityków
Ktoś pomalował ławkę na czerwono
licząc że tu przysiądzie miłość
lecz tutaj tylko psy załatwiają swe potrzeby
i bieda z nędzą gra w karty
Pora wywiesić pranie na sznurze
niech wszyscy widza że idą święta
Poczytamy w lokalnej prasie
o codzienności wariackich papierów
Przez moją główę przejechał autobus
rozwożąc poskręcane myśli
Lepiej niech niech ominie ten przystanek
Bo jeszcze coś głupiego mi się przyśni.
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz