19 kwietnia 2011
Po nocnej zmianie udałem się do znajomej ot tak pogadać a przy okazji umożliwić jej bieganie po sklepach, bo jej synek jest chory i musi teraz siedzieć z nim w domu i sama nie ma kiedy połazic po sklepach.
Po południu miałem kilka załatwień na mieście i w banku bo musiałem zrezygnować z usługi dodatkowej karty służącej do operacji bezgotówkowych.
Wieczorkiem chwilka spędzona na kurnikowym dominie pozwalała na odpoczynek i odstresowanie się.
Na pchlim targu sprzedałeś
swoje młodzieńcze marzenia
dostałeś za nie dwie setki czystej
i paczkę mocnych papierosów
Myślałeś że to dobry interes
lecz zbyt szybko zostałeś dorosły
wciągneła Cię w życie praca
i perspektywa nałogu
Nie biegasz za motylami po trawie
nie tańczysz w blasku słońca
nie galopujesz na dzikim koniu
ani nie liczysz dobrych gwiazd...
W zadymionej śpiącej knajpie
siedzisz zapatrzony w szklankę piwa
Na jej cuchnącym dnie
szukasz kawałka miłych wspomnień....
W pustym sercu nie gra żadna muzyka
w głowie i żołądku ciemność
i krzyki wczorajszej imprezy
szara rzeczywistość pachnie rynsztokiem...
Zegarek gubi się w Twoich potrzebach
syzyfowy kamień wciąż stacza się z górki
Czy jeszcze masz czas by zasadzić nowe drzewo?
Czy jeszcze umiesz uwierzyć w siebie?....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz