środa, 31 stycznia 2018

i w drogę... 2011.07.12

12 lipca 2011
Po powrocie z pracy  dokończenie pakowania -  czyli szybkie zrobienie sobie kanapeczek na drogę ,herbatę do termosu, żeby brzuszek miał co robić w pociągu.  i szybciutko busikiem na dworzec. Jadę tak jak ostatnio,  Jeden pociąg do Warszawy zach i tu przesiadam sie na pociąg dalej do Lęborka. Po drodze nic specjalnego się nie wydarzyło Na szczęscie żadnych opóźnień i wariactw. Jadąc drugim pociągiem skorzystałem z wagonu restauracyjnego "Wars" i zjadłem opiekane pierożki z mięsem.
Na miejsce dotarłem o dobrej porze , tym razem znajomi spóźnili sie ciutkę z odbiorem mnie:)...cóż zagapili sie oglądaniem filmu:)
Zartuje , oczywiście  wbiegli na peron parę minutek po przyjeździe (choć nie maja daleko do dworca)  i pomogli nieść bagaże..
Potem chwila na rozmowy przy kolacji i poszliśmy  spać...

      Płyną po niebie chmury
      licząc razem z tobą czas
      czekania na pocałunek, na miłość
      która wyjdzie z ramion snu do rzeczywistości

            Deszcz gra kolejną zwrotkę
            wiersza upojonego tęsknotą
            Marzenia szykują się do malowania tęczy
            wystarczy ze w farbie umoczysz pędzel

      Jaskółki zwiastują dobra pogodę
      otwórz dla nadziei szeroko okno serca
      Nie łap do siatki kolorowych motyli
      tylko uwierz ze tez ma skrzydła

            Skorzystaj z pragnień swej duszy
            i uchyl niebu rąbka tajemnicy
            Nie licz czasu tylko łap życie
            a miłość sama do łózka Ci wskoczy

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz