12 lipca 2011
Po powrocie z pracy dokończenie pakowania - czyli szybkie zrobienie sobie kanapeczek na drogę ,herbatę do termosu, żeby brzuszek miał co robić w pociągu. i szybciutko busikiem na dworzec. Jadę tak jak ostatnio, Jeden pociąg do Warszawy zach i tu przesiadam sie na pociąg dalej do Lęborka. Po drodze nic specjalnego się nie wydarzyło Na szczęscie żadnych opóźnień i wariactw. Jadąc drugim pociągiem skorzystałem z wagonu restauracyjnego "Wars" i zjadłem opiekane pierożki z mięsem.
Na miejsce dotarłem o dobrej porze , tym razem znajomi spóźnili sie ciutkę z odbiorem mnie:)...cóż zagapili sie oglądaniem filmu:)
Zartuje , oczywiście wbiegli na peron parę minutek po przyjeździe (choć nie maja daleko do dworca) i pomogli nieść bagaże..
Potem chwila na rozmowy przy kolacji i poszliśmy spać...
Płyną po niebie chmury
licząc razem z tobą czas
czekania na pocałunek, na miłość
która wyjdzie z ramion snu do rzeczywistości
Deszcz gra kolejną zwrotkę
wiersza upojonego tęsknotą
Marzenia szykują się do malowania tęczy
wystarczy ze w farbie umoczysz pędzel
Jaskółki zwiastują dobra pogodę
otwórz dla nadziei szeroko okno serca
Nie łap do siatki kolorowych motyli
tylko uwierz ze tez ma skrzydła
Skorzystaj z pragnień swej duszy
i uchyl niebu rąbka tajemnicy
Nie licz czasu tylko łap życie
a miłość sama do łózka Ci wskoczy
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz