poniedziałek, 29 stycznia 2018

i po świętach... 2011.04.26

26 kwietnia 2011

Święta święta i po świętach, a życie toczy się nadal... I po świętach  został tylko bolący żołądek z przejedzenia i parę jajek  na twardo...
Wstałem jakiś taki padnięty - pewnie dlatego że coś mi się w nocy śniło  nie bardzo fajnego.  Zjadłem śniadanko i wybrałem się na spacerowanie po osiedlu,  Odwiedziłem tez  swój bank bo miałem umówione spotkanie  w sprawie mojego konta i takie tam drobiazgi.   Po obiadku  chwileczkę sie  zdrzemnąłem. Wszystko oczywiście dlatego ze dzisiaj mam  nocna zmianę .  najważniejsze ze wiosna   coraz bardziej się rozkręca...

         Cicho słychać pieśń
         nad zapomnianym stawem
          o miłości co kiedyś zakwitła
         i zginęła wraz z kwiatami wiosny

                  Narodziła się jesienią
                  gdy więdły już marzeń liście
                  u stóp minionych lat chwały
                  gdy już wszystko zasypiało bez wiary...


         Uśmiechnęła się lekko do pierwszych chłodów
         do wieczornej herbaty z rumem
         do przemoczonych pasjansów
         i zasmarkanych chusteczek

                  Pomogła w kolejce flirtując uśmiechem
                  zabrała na długi spacer
                  robienie ludzików z żołędzi
                  i kolorowych bukietów z liści...

         Modlitwy na cmentarzach bliskich
         wspólne posiłki i karmienie wróbli
         Zimą grzanie nóg przy kominku,
         rozmowy o sobie i minionym życiu...

                  Delikatne utulenie szacunku
                  wspólne czekanie na wiosnę
                  i noce nieprzespane,
                  śniadania, obiady kolacje

         A potem wzeszło słońce
         i wiosna zagrała w duszy
         miłości otworzyła szeroko drzwi...
         by życie na nowo rozkwitło...

                  Pierwszy pocałunek na środku mroźnego stawu
                  zapłonął czułością serca...
                  i było słychać wielki trzask
                  Pękły  lody, a potem nastała cisza...

         Nikt nie widział już zakochanych
         z siwą jesienią na skroniach
         skrzypiały lekko drzwi wyśnionego raju
         a opodal stawu zapachniał szczęściem bez....

brzdek...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz