14 sierpnia 2011
Jak to przypada na niedzielny czas dzień spędzony na odpoczynku i leżeniu sobie dłużej. Pogoda nawet przyzwoita, dzięki temu byłem na małym spacerku. Na więcej nie starczyło mi ochoty.
Na dodatek pobolewała mnie dziś głowa, choć nikt nie wie dlaczego. Wieczorkiem oglądałem meczyk Barcelony z Reale. Superek grają nie to co nasi piłkarzyki...
Imbryk z herbata czarną jak noc
drży nucąc piosenkę
o cieple które w sercu śpi
i ognisku z pieczoną kiełbaską
Kolejny wiersz rodzi się
w kącie przy starej lampie
Drobny grzech przysięga że nie chce być zły
że to tylko jednorazowy przekręt
Księżyc już wkłada okulary
by bajki czytać grzecznym dzieciom
Myśli przywołują zakatarzoną tęsknotę
licząc gwiazdy co zapominają spełniać marzenia
Bezsenna noc szykuje się
z pakietem rozwiązań na przyszłość
pusty tunel w którym brak widoków
i sto pytań bez sensownych odpowiedzi
A kiedy świt uchyli zasłony
ukazując poród dnia
Może ktoś zrozumie że żyć to nie wstyd
że trzeba wierzyć w lepsze jutro...
brzdęk.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz