8 lutego 2011
Coś moja dzisiejsza noc by ła dla mnie mało łaskawa. Budziłem sie dość często. a jak obudziłem sie około 4.00 to nie mogłem zasnąć. a po za tym trzeba było wstawać dziś do pracy. usnęło mi sie na jakieś 20 minut przed budzikiem ale obudził mnie taki był zdolny. Zatem zabrałem się w sobie i dotarłem ledwie do pracy. Na dodatek tachałem przesyłkę z allegro która ważyła koło 7 kg. Kolega poprosił mnie żebym mu coś kupił na allegro no i wczoraj dotarła więc mu zawoziłem dziś.
Dzień się ślimaczył, ale odwiedził nas dzisiaj kierownik który jest chory. Moim zdaniem powinien on leżeć jak nic w domu i kurować sie. Ale nie mógł wytrzymać i przyjechał na 9 a mówił ze o 11 idzie do lekarza na kontrolę . Cóż moze faktycznie nie moze wyleżeć w łóżku..
Czas w pracy pomału kroczył miałem tez małą chwilę na zastępowanie w sekretariacie. A potem to juz z górki.
Kiedy przyjechałem do domku to zabrałem się za jedzenie obiadku a potem chwilę spędziłem na wirtualnej farmie ot tak podziałać troszkę....
W nocy przeleciała nad moim snem
jakaś szalona kometa
ksieżyc ze strachu zbudził mnie
podobno boi się samotności
i chciał zwyczajnie z kimś pogadać
Słowa wzleciały ponad niebo
goniąc porannego wróbla
chciały przemówić do jego rozumku
żeby nie tłukł się o piątej rano po parapecie...
Moje zmęczone oczy i niedospane myśli
przewróciły się na drugi bok
szukając weny i marzeń
pod wygniecioną poduszką...
Lecz dzień szeroko otworzył okno
i powiał świeżym oddechem nadziei
Zaprosił mnie na przechadzkę po życiu
pokazując bilet miesięczny...
I tak razem robiliśmy naszyjnik
z niepowtarzanych pereł bieżącego czasu
By przy wieczornej modlitwie
ofiarować go Bogu w podziękowaniu...
brzdek.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz