niedziela, 28 stycznia 2018

i do pracy,... 2011.02.08

8 lutego 2011

Coś moja dzisiejsza noc by ła dla mnie mało łaskawa. Budziłem sie dość często. a jak obudziłem sie około 4.00 to nie mogłem zasnąć.  a po za tym trzeba było wstawać dziś do pracy.  usnęło mi sie na jakieś 20  minut przed budzikiem ale obudził mnie  taki był zdolny. Zatem zabrałem się  w sobie i dotarłem ledwie do pracy. Na dodatek tachałem przesyłkę  z allegro która ważyła koło 7 kg. Kolega poprosił mnie żebym mu coś kupił na allegro no i wczoraj dotarła więc mu zawoziłem dziś.
Dzień się ślimaczył, ale  odwiedził nas dzisiaj kierownik który jest chory. Moim zdaniem powinien on leżeć jak nic w domu i kurować sie. Ale nie mógł wytrzymać i przyjechał na 9 a mówił ze o 11 idzie do lekarza na kontrolę . Cóż moze faktycznie nie moze wyleżeć w łóżku..
Czas w pracy  pomału kroczył  miałem tez małą chwilę na zastępowanie  w sekretariacie. A potem  to juz z górki.
Kiedy przyjechałem do domku to zabrałem się za jedzenie obiadku a potem chwilę spędziłem na wirtualnej  farmie ot tak podziałać troszkę....

      W nocy przeleciała nad moim snem 
      jakaś szalona kometa
      ksieżyc ze strachu zbudził mnie 
      podobno boi się samotności
      i chciał zwyczajnie z kimś pogadać

            Słowa wzleciały ponad niebo
             goniąc porannego wróbla
            chciały przemówić do jego rozumku
            żeby nie tłukł się o piątej rano po parapecie... 

      Moje zmęczone oczy i niedospane myśli
      przewróciły się na drugi bok
      szukając weny i marzeń
      pod wygniecioną  poduszką...
  
            Lecz dzień szeroko otworzył okno
            i powiał świeżym oddechem nadziei
            Zaprosił mnie na przechadzkę po życiu
            pokazując bilet miesięczny...

      I tak razem robiliśmy naszyjnik
      z niepowtarzanych pereł bieżącego czasu
      By przy wieczornej modlitwie
      ofiarować go Bogu w podziękowaniu...

brzdek.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz