24 marzec 2011
Zwariowany budzik terkotał, a mi się nic nie chciało, a już na pewno wstać. Wolałem poleżeć sobie jeszcze w łóżeczku. Lecz do pracy iść trzeba i nie wolno się spóźnić.
Tutaj czas płynął spokojnie do czasu. Około 11 dostałem wiadomość że mojej przyjaciółce zmarł ktoś bliski, ech.. Fakt był bardzo chory, ale i tak zawsze po odejściu człowieka pozostaje dziura w sercu, pustka w codzienności...
Trzymaj się moja droga - jestem obok Ciebie z rękawem pocieszenia, myślami zrozumienia i czasem serdeczności
Do domku wróciłem jakiś padnięty, szczerze na nic nie miałem już ochoty . Zjadłem coś i pomyślałem o tym by wcześniej iść spać..
Zubożała codzienność wokół nas
szare ulice gonią spracowanych ludzi
Deszcz zmywa łzy smutku za darmo
inni żądają słonej zapłaty
za wysłuchanie człowieka
Ptaki są zmorą posiadaczy balonów,
wieszających pranie na sznurach
Pędzący do przodu ludzie nie rozróżniają wcale
czterolistnej koniczyny od chwasta
ślepo patrząc w skórkowe portfele
Miłość ogląda się tylko w filmach
a żona i mąż to tylko partnerzy
w interesach, w łóżku i pomoc domowa
Nie ma już "my" jest "on" i "ona"
z listą wad i odstępstw od ideału
Niebo zaraziło się szarością
i nie ufa już niewinnym dzieciom
ani nie słucha opłaconych modlitw
Bezinteresowność wylądowała w koszu
bo zwyczajnie jest nierentowna
Nie ma czasu by myśleć o innych
o zapachu róż i wschodach słońca
czasem tylko przypominamy sobie o życiu
gdy spadnie czyjaś kartka z kalendarza
lub jesień powieje zbyt mocno chłodem...
brzdęk....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz