poniedziałek, 29 stycznia 2018

i do pracki 2011.03.24

 24 marzec 2011

Zwariowany budzik terkotał, a mi się nic nie chciało, a już na pewno wstać. Wolałem poleżeć sobie jeszcze w łóżeczku. Lecz do pracy iść trzeba i nie wolno się spóźnić.
Tutaj czas płynął spokojnie do czasu. Około 11 dostałem wiadomość że mojej przyjaciółce zmarł ktoś bliski, ech..   Fakt  był bardzo chory, ale i tak zawsze po odejściu człowieka pozostaje  dziura w sercu, pustka w codzienności...
Trzymaj się moja droga - jestem obok Ciebie  z rękawem pocieszenia,  myślami zrozumienia i czasem serdeczności
Do domku wróciłem jakiś padnięty, szczerze na nic nie miałem już ochoty . Zjadłem coś i pomyślałem o tym by wcześniej iść spać..

     Zubożała codzienność wokół nas
     szare ulice gonią spracowanych ludzi
     Deszcz zmywa łzy smutku za darmo
     inni żądają słonej zapłaty 
     za wysłuchanie człowieka

          Ptaki są zmorą posiadaczy balonów,
          wieszających pranie na sznurach
          Pędzący do przodu ludzie nie rozróżniają wcale
          czterolistnej koniczyny od chwasta
          ślepo patrząc w skórkowe portfele

     Miłość ogląda się tylko w filmach
     a żona i mąż to tylko partnerzy
     w interesach, w łóżku i pomoc domowa
     Nie ma już "my" jest "on" i "ona"
     z listą wad i odstępstw od ideału

          Niebo zaraziło się szarością
          i nie ufa już niewinnym dzieciom
          ani nie słucha opłaconych modlitw
          Bezinteresowność wylądowała w koszu
          bo zwyczajnie jest nierentowna

     Nie ma czasu by myśleć o innych
     o zapachu róż i wschodach słońca
     czasem tylko przypominamy sobie o życiu
     gdy spadnie czyjaś kartka z kalendarza
     lub jesień powieje zbyt mocno chłodem...

brzdęk....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz