23 marca 2011
Dzień lekko zawieszony w próżni. wstałem lekko niewyspany bo koszmarki nocne dawały znac o sobie budząc mnie co jakiś czas. Koło południa pojechałem do jednej pani żeby zobaczyć co tam jej się zepsuło w piwnicy. Okazało się że była do naprawienia lampa, po wymianie oprawki wszystko gra. Swoją droga dawno nie byłem w Nowej Hucie (tam mieszka ta pani) a już na pewno nigdy nie byłem w piwnicach. Czułem się tu jak w jakiś kazamatach. Te piwnice sa tu strasznie głęboko. Wszystko dlatego ze miały one służyć jako schrony, gdyby imperialistyczne Stany Zjednoczone , chciały zaatakować nasz dobry komunistyczny kraj bomba atomową. Szok...
Po obiedzie maleńki spacerek , choć troszeczkę jest dzis wietrznie. mam nadzieje że niebawem wiosna się rozszaleje na dobre...
Drży niepewny głos
za kratkami spowiednika
Ktoś zatrzymać chce na pustyni
swój czas i ślad
i zaczekać na zmartwychwstanie...
Spakował już się na drogę
wziął ulubione książki, talizmany szczęścia
Nie wie czy droga będzie długa
czy może krótka i spokojna
dlatego tez wziął parę kanapek z serem...
Życia dla niego było mało by pojąc świat
może tam gdzie się wybiera
ktoś wyjaśni mu wszystko
pokaże z bliska słońce
i prawdę która warto znać...
A teraz przyjdzie mu czekać
liczyć kolejne dni
aż jakaś biała postać
wręczy mu bilet w jedną stronę
A może nie przyjdzie nikt
tylko nagle bez otwierania oczu
pojedzie na gapę...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz