poniedziałek, 29 stycznia 2018

i do domku... 2011.05.03

wtorek 3 maja 2011
Konstytucje ktoś uchwalił i Hugo Kołłątaja nosili na tronie, a ja jadę już do domu, po kolejnej dawce odpoczynku. Miałem jechać pociągiem 5:12, ale dziwnym trafem on mi bryknął. Uciekł o godzinie 5:11, zbrakło mi pół minutki a nim bym pojechał. Musiałem iść do kasy zmienić swój bilet na inny pociąg. Tym razem będę jechał z przesiadką w Stargardzie Szczecińskim przez Poznań, Wrocław, Opole. W pierwszym pociągu na szczęście jechałem siedząc, choć wcale nie było super komfortu gdyż pociąg był
lekko zaludniony. Okazało się że w Stargardzie większość ludzi wysiadła by czekać na ten sam pociąg co ja. Niestety ten pociąg był bardziej załadowany. Miejsce udało mi się znaleźć dopiero koło Poznania. Tyle dobrego w tym wszystkim że można było w przedziale porozmawiać ze współpasażerami i dość przyjaźnie spędzić podróż. Koło Obornik Śląskich dostrzegłem, że za oknem pada śnieg. To bardzo dziwna sprawa że mamy zimową pogodę na początku maja. Śnieg padał i taki zimowy krajobraz ciągnął się
jeszcze spory kawałek za Wrocławiem. W końcu jednak dotarłem do Krakowa choć pociąg przyjechał z 45- opóźnieniem. Kiedy wróciłem do domu byłem bardzo zmęczony więc położyłem się spać.


            Czarny kot przebiegł ulice
            strach usiadł na ramieniu
            że pech przykleił się do kroku
            i czeka na potknięcie

                        Trzynastego w piątek
                        zegarek gubi się w liczeniu czasu
                        łatwo spotkać kłopoty
                        i zabłądzić we własnych myślach

            Po drugiej stronie ulicy
            kominiarz z uśmiechem prosi
            o liczenie liczenie guzików i okularników
            by szukać kawałków szczęścia
  
                        Maleńki grosik leżący na chodniku
                        liczy na chuchanie i odrobinę czułości
                        by pomnożyć  pieniądze
                        i marzenia o dobrobycie

            Na krzywej białej brzozie
            kolorowy ptak wije sobie gniazdo
            cieszy się ze któregoś dnia
            pisklaki radośnie powitają przechodniów

                        Zakwitły barwne kwiaty
                        wabiąc swoją wonią zmysły duszy
                        otwórz szeroko oczy i zobacz
                        co dla Ciebie na dziś zgotował świat...

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz