wtorek 3 maja 2011
Konstytucje ktoś uchwalił i Hugo Kołłątaja nosili na tronie, a ja jadę już do domu, po kolejnej dawce odpoczynku. Miałem jechać pociągiem 5:12, ale dziwnym trafem on mi bryknął. Uciekł o godzinie 5:11, zbrakło mi pół minutki a nim bym pojechał. Musiałem iść do kasy zmienić swój bilet na inny pociąg. Tym razem będę jechał z przesiadką w Stargardzie Szczecińskim przez Poznań, Wrocław, Opole. W pierwszym pociągu na szczęście jechałem siedząc, choć wcale nie było super komfortu gdyż pociąg był
lekko zaludniony. Okazało się że w Stargardzie większość ludzi wysiadła by czekać na ten sam pociąg co ja. Niestety ten pociąg był bardziej załadowany. Miejsce udało mi się znaleźć dopiero koło Poznania. Tyle dobrego w tym wszystkim że można było w przedziale porozmawiać ze współpasażerami i dość przyjaźnie spędzić podróż. Koło Obornik Śląskich dostrzegłem, że za oknem pada śnieg. To bardzo dziwna sprawa że mamy zimową pogodę na początku maja. Śnieg padał i taki zimowy krajobraz ciągnął się
jeszcze spory kawałek za Wrocławiem. W końcu jednak dotarłem do Krakowa choć pociąg przyjechał z 45- opóźnieniem. Kiedy wróciłem do domu byłem bardzo zmęczony więc położyłem się spać.
Czarny kot przebiegł ulice
strach usiadł na ramieniu
że pech przykleił się do kroku
i czeka na potknięcie
Trzynastego w piątek
zegarek gubi się w liczeniu czasu
łatwo spotkać kłopoty
i zabłądzić we własnych myślach
Po drugiej stronie ulicy
kominiarz z uśmiechem prosi
o liczenie liczenie guzików i okularników
by szukać kawałków szczęścia
Maleńki grosik leżący na chodniku
liczy na chuchanie i odrobinę czułości
by pomnożyć pieniądze
i marzenia o dobrobycie
Na krzywej białej brzozie
kolorowy ptak wije sobie gniazdo
cieszy się ze któregoś dnia
pisklaki radośnie powitają przechodniów
Zakwitły barwne kwiaty
wabiąc swoją wonią zmysły duszy
otwórz szeroko oczy i zobacz
co dla Ciebie na dziś zgotował świat...
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz