poniedziałek, 29 stycznia 2018

i do domku... 2011.04.15

 15 kwietnia 2011

Gwałtowne wstawanie o 4.00 - Nie wiem co jest grane ale  budzi każe wstać wiec machinalnie się ubieram. Nieprzytomny pakuje coś do jedzenia i  termos z herbata . Potem ubieram się , łazienka i  trzeba iść na pociąg  bo on na mnie nie poczeka  tylko pojedzie. W pociągu po zajęciu  miejsca siedzącego  pomyślałem że trzeba spać dalej. Drzemałem troszeczkę  byłem na tyle padnięty ze nawet nie miałem ochoty na nic innego.  takie szarpanie ze snem, trwało do jakiejś 11  wtedy zorientowałem się że jest sporo ludzi bo w Gdyni dosiadło się ich dość sporo.Do Warszawy dojechałem w miarę spokojnie,  tutaj przesiadałem się na "inter-regio"Miałem niecałą godzinkę na kupienie czegoś  ciepłego do zjedzenia. Kiedy przyjechał ten pociąg okazało się że jest on  doszczętnie "zapchany"Całą podróż odbyłem stojąc na korytarzu stojąc  w ścisku. Na szczęście taka podróż trwała 3 godzinki  mogłem jakoś wytrzymać.  Kiedy wróciłem do domeczku czekało na mnie kolejne zadanie czyli granie na radiowych falkach eteru. Dwugodzinna audycja  przebiegła spokojnie, choć ponoć w moim głosie słychać było nutkę zmęczenia. a po Audycji i szybkim jedzeniu  odpłynąłem w sen..


     Pada zmierzch na kolana
     przed nadejściem kolejnej nocy
      Z uwielbieniem przed jej majestatem
     za dary jakie niesie wszystkim ludziom...


          Musi przecież przynieść cisze i natchnienie poetom
          opowiedzieć słońcu bajkę na dobranoc
          ludziom dać odpocząć  od ciągłej pacy
          i podarować sen godny myślącego serca

     Czuwać przy bezsennych rozmyślaniach
     leczyć serca złamane
     i łagodzić bóle cierpiącym
     i tym  co odchodzą pomaga w przejściu cichutko...

          A tym co stracili nadzieje pozwala wierzyć
           że ona będzie dobra akuszerką
          przy narodzeniu nowego dnia
          który okaże się lepszy....

     Zmierzch kłania się nisko przed nadejściem nocy
     przygotowując szeleszcząca trawę i motyle
     do słuchania oddechów ciszy
     i gra nieme preludium na pochwałę stworzenia...


brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz