17 lipca 2011
Budzenie z bardzo małego snu , a potem biegusiem na pociąg.
TLK do Słupska, tu szybka przesiadka na osobowy do Szczecina Dąbie gdzie przerwa na dużą kawę ( 40 minut). Potem już osobowym do Międzyzdrojów.
Pierwsze co w pokoiku czas na małą drzemkę. Potem rzecz jasna spacerek na rozpoznanie miasta. Bardzo tu sympatycznie i ciekawie. Na obiadek dziś żeberka w kapuście z ziemniakami i krupnik (15zł). Później do domeczku ot tak na chwilę.
Wieczorkiem znowu czas na spacerowanie tym razem na Al. Gwiazd gdzie odciśnięte są ślady dłoni naszych artystów. Tuż przed wejściem na tę alejkę można "przysiąść" przy Krzysztofie Kolbergerze i podumać troszkę. Po za tym jest jeszcze tu figura Holoubka siedzącego na ławce oraz Juliusza Machulskiego z trąbką.
Troszkę wieczorem kropiło. Jedyną przykrą rzeczą jaką można tu odkryć są strasznie żarłoczne komary! Kąsają te komarzyce człowieka o każdej porze i gdzie tylko się da , nawet w czasie deszczu. deszcz bardzo nie przeszkadzał by zamoczyć sobie nóżki w Polskim Bałtyku wieczorową porą.
Pierwszy krok,zachwianie równowagi
barwy świata zamigotały przed oczyma
zobaczyłeś ziemię z bliska
oddając jej uniżony pokłon
Potem droga pod górę
jak to w życiu bywa
nic nie jest łatwe
a los obija kolana o przeszkody
Na pierwszej półce dla uczciwych
posiedziałeś trochę bo tak wypada
by mówili o Tobie w superlatywach
lecz było zbyt nudno
Potem pojawiły się grzeszki
z mieszanymi wyrzutami sumienia
potem kolejne większe, boleśniejsze
łykałeś niczym świeże bułeczki
Nim oglądnąłeś się wstecz
umarł świat wartości
Matka płakała pod oknami celi
patrząc na Twój dziergany tatuaż
Liczysz czas do wolności
by stawiać kolejne kroki...
Choć może powinieneś dopiero
zacząć pomału raczkować...
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz