poniedziałek, 29 stycznia 2018

do przyjaciół... 2011.04.11

11.kwietnia 2011

Szybciutko po pracy zabrałem się ie do spania, lecz dopakowania torby podróżnej i szybciutko na dworzec.
Jadę bowiem do przyjaciół  by troszkę odpocząć i  jednocześnie pomóc im w domku z prądem. Ot, takie przyjemne z pożytecznym.
Wszystko fajnie tylko ta podróż się strasznie dłuży....
Kawałek jechałem sam w przedziale,dopiero w Skarżysku dosiadły sie trzy osoby: starsze małżeństwo i jakiś gość co będzie robił reklamę województwa dla marszałka świętokrzyskiego . Wysiedli w Warszawie, Zamiast nich wsiedli następni: jedna kobietka chyba w ciąży co chwila chwaliła się przez telefon o tym że była na badaniach i ma zbyt niski magnez. Inna rozmawiała przez telefon o spotkaniu z jakimś posłem,pozostałe  dwie początkowo jechały milcząco...potem rozmawiały o różnych sprawach poruszając tez tematy polityczne jak i religijne.
Ja troszkę sobie przesypiałem. Choć gdzieś tam w środku  martwiłem się tym że z pośpiechu nie spakowałem sobie nic do jedzenia. Na szczęście w składzie którym jechałem znajdował się Wars. Kupiłem "z wózka" jedna bułkę za 5zł, potem jednak koło 16 gdy znów poczułem głód.Wtedy  udałem się do tego wagonu barowego  i zamówiłem pierożki z mięsem dopiekane.   Co prawda zapłaciłem 13 zł ale były dobre...
Po posiłku  stwierdziłem że mogę spokojnie jechać dalej,...

Kiedy dotarłem na miejsce koło 22 ,pomyślałem tylko o tym żeby coś zjeść i położyć sie spać...


        Za płotem duszy  w pobliżu serca
       błąkają sie niepewne myśli
        i tłumaczą się ze swego zachowania
       przestarzałemu  sumieniu

              Wieczorem zasiadasz do rozmowy z gwiazdami
              opowiadając im jak jest ciężko
              jak przewrotny bywa los
              i jak kusząco pachnie miłość

       Szukasz usprawiedliwienia
       dla pocałunków pożądania
       otwierania bram rozkoszy
       i szaleństwa namiętności

              Uważasz że są dla Ciebie jak dobre lekarstwo
              przeciwko  temu co niesie życie
              i czym szantażuje cie cholerny świat
              Lekarstwo by nie ześwirować do reszty

       A  świat szczerzy zęby w szyderczym uśmiechu
       fałszywy los zaciera ręce z chciwości
       postraszy Cię czeluścią piekieł
       i wrzuci kolejne troski na twój chory kręgosłup...

brzdęk,.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz