7 sierpnia 2011
Dniówka dziś. czemu tak jest że w niedzielny poranek zamiast spać dłużej to ja muszę zrywać się do pracy? Ot jeszcze tego nie wiem, ale jak trzeba to trzeba.Dzień ślimaczył się okrutnie. Pogoda nie była rewelacyjna. Koło 14 wybrałem się na obiadek. Zamówiłem Kotleta po zbójnicku z surówką i ziemniakami oraz rosołek. Niedziela w pracy to naprawdę nic przyjemnego, ale po 19 mogłem już spokojnie pojechać do domu. Tu po dobrej kolacji zająłem się oglądaniem telewizora..
Brzęczy w trawie nuta świerszcza
Babie lato otwarło nowe połączenie
z ciepłego sierpnia do jesieni
by rozkołysać nasze myśli
A ja szukam Twoich śladów
w pobliskim parku pełnym wspomnień
Twych kroków co pieszczą mnie szeptem
utulonych ust pełnych słońca
Chce by Twe ramiona otuliły szyje
niczym szalik przed chłodu wiatrem
by Twoje biodra kołysały moje sny
i marzenia o wolności wypuszczonej w niebo
Mały kasztan potoczył sie po alejce
puszczając do mnie brązowe oczko września
moje myśli tęskniące uleciały szybko
niczym spłoszony ptak...
Pasikonik urwał swą piosenkę
Czas znowu poruszał wskazówkami
Klakson samochodów przypomniał ze jestem w centrum miasta
a gołębie zjadły resztę śniadania
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz