środa, 31 stycznia 2018

a tak z wizytą.... 2011.08.06

6 sierpnia 2011
Pogoda dziś przyzwoita. Zatem w domku  troszkę  spraw załatwiam, przerzucam fotki na komputer. . Potem po obiedzie jadę do Małgorzaty - "Kotkowej"  by pogadać o różnych sprawach  i opowiedzieć jak było na urlopie.Lubię do niej jeździć bo tu można odpoczywać i obcować z natura. Rozładować napięcie i naładować akumulatory myślowe.Oczywiście małe piwko też jest wskazane , a do tego pizza z dodatkowym serem mozzarella...Po powrocie do domu chwile posiedziałem przy wirtualnej farmie i pooglądałem troszkę telewizji.


     Astronomiczna jesień wkrada się cicho
     łapiąc mocno za serce
     Przypomina o wieku zapisanym w dokumentach
     i zrywaniu dojrzałych jabłek...

          W lustrze  dostrzegasz pierwsze zmarszczki
          choć jeszcze na drzewach są zielone liście
          Tylko wiewiórka trochę wcześnie tego roku
          zbiera orzechy i żołędzie na zimę...

     Listonosz spóźnia się z listami do Ciebie
     a może juz nikt nie przesyła tęsknoty
     Wiatr gwiżdże w starych oknach
     czytając wiersze zapomnianych poetów.

          Herbata zaczyna pachnieć malinami lata
          By chronić  przed głupią choroba
          Przeklęty czas ma końskie zdrowie
          by gnać stale do przodu...

     Patrzysz cicho w zachodzące słońce
     i nie wiesz kto na złość
     zaczarował Twoje myśli nostalgią
     i czemu konik polny gra tak smutną piosenkę...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz