6 sierpnia 2011
Pogoda dziś przyzwoita. Zatem w domku troszkę spraw załatwiam, przerzucam fotki na komputer. . Potem po obiedzie jadę do Małgorzaty - "Kotkowej" by pogadać o różnych sprawach i opowiedzieć jak było na urlopie.Lubię do niej jeździć bo tu można odpoczywać i obcować z natura. Rozładować napięcie i naładować akumulatory myślowe.Oczywiście małe piwko też jest wskazane , a do tego pizza z dodatkowym serem mozzarella...Po powrocie do domu chwile posiedziałem przy wirtualnej farmie i pooglądałem troszkę telewizji.
Astronomiczna jesień wkrada się cicho
łapiąc mocno za serce
Przypomina o wieku zapisanym w dokumentach
i zrywaniu dojrzałych jabłek...
W lustrze dostrzegasz pierwsze zmarszczki
choć jeszcze na drzewach są zielone liście
Tylko wiewiórka trochę wcześnie tego roku
zbiera orzechy i żołędzie na zimę...
Listonosz spóźnia się z listami do Ciebie
a może juz nikt nie przesyła tęsknoty
Wiatr gwiżdże w starych oknach
czytając wiersze zapomnianych poetów.
Herbata zaczyna pachnieć malinami lata
By chronić przed głupią choroba
Przeklęty czas ma końskie zdrowie
by gnać stale do przodu...
Patrzysz cicho w zachodzące słońce
i nie wiesz kto na złość
zaczarował Twoje myśli nostalgią
i czemu konik polny gra tak smutną piosenkę...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz