zatem dzień kolejnego swietowania
wtorek 26 grudnia 2017
Wracam po pracy i padam na chwile snu , dzień ucieka nie wiadomo którędy ale jakoś daje rady, świętuję ile sie da a potem jadę na nocna zmianę...
Deszcz od rana brzdąka na pianinie
jakby na siłę chciał
stworzyć preludium
dla moich nastrojów
Chodzę rozkojarzony
szukając swojego miejsca
odrobiny ciszy i spokoju
a tu na złość
coś stuka o parapet duszy
Na szczęście gdy zapada noc
cisza zagłuszy nuty tęsknoty
Myślę że przez sen trochę odpocznę
Lecz niestety
śni mi się że ze złością rozdeptuje kałużę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz