środa 27 grudnia 2017
Dzień dobry , odsypiałem troszkę a potem poszedłem na mały spacerek, a potem jade do Małgorzaty, wiem ciezko sie dostać bo busy nie kursują i jeżdz jak chca...a miło sie nam gada i spedza czas na szczęście Małgorzata zdrowieje bo cos była chora..
Na wieży mariackiej
trąbka ogłasza trzecią rano
sen szepcze do ucha
marzenia które pozwalają odpocząć
latarnie chrapią cicho
mrużąc lekko oczy
samotność włóczy się w parkowej alejce
szukając odpowiedzi na swój los
księżyc gotowy jest
do wysłuchania spowiedzi
lecz nie wielu z niej skorzysta
oddając się rozpuście
obłąkane myśli
nie mogą zasnąć
bojąc się tego co przyniesie jutro
a kolejny dzień będzie zwyczajny
no chyba że zdarzy sie cud...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz