chwila snu i jade dalej...
sobota 16 grudnia
po powrocie do domu zasypiam bo w autobusie nie dało sie spac zbytnio.
Po chwili odsypania gdzieś koło 14 wybieram sie do Małgorzaty bo nie widzieliśmy się od tygodnia a to kawał czasu i trzeba opowiedzieć jak tam było.
Popijamy piwko oglądamy fotki i tak mija spokojnie czas.
Siwy włos
pochyla się
nad wspólnym rozwiązaniem
zagadki
jaka czas stawia ludziom
na drodze
Dwie ścieżki spotkały się
i zamiast skrzyżowania
utworzyły jedną drogę...
Pomiedzy dwoma swiatami
a codzienną rzeczywistoscia
malują kolorami swoje niebo
bliskie sobie dusze
Ogień w kominku płonie
ciepło ogarnia serca
Wtulone przyjacielskie dłonie
rozumieją się bez słów
Kot mruczy stara balladę
cisza staje sie serdeczną nutą
w kacie stoją puste beczki
sól zamieniła się we wspólnie spędzony czas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz