piątek, 7 września 2018
krawiec... 2017.12.15
piąteczek , ech trzeba wracać...
piątek 15 grudnia 2017
Wstaje rano pogoda nijaka ale pędzę szybciutko żeby pooddychać morskim powietrzem. Wieje okrutniczo głowy mi na szczęście nie urwało.
pózniej pomagam Krysi trochę czyszczę wentylatorki i takie tam Potem zjadamy rybkę na obiad Pycha jak zawsze uwielbiam smażoną rybę ( a Krysia to robi cudownie)
Dziś wracam autobusem do Krakowa ok 19. Krzysiek Odwozi mnie na dworzec autobusowy. Choć wcześniej ledwie zdążamy z naprawianiem świateł, okazuje się ze to bezpieczniki musiały sie spalić przy tym uderzeniu.
Ech teraz przede mną 11 godzin jazdy w autobusie.
KRAWIEC
Białą nitka zszywam
gołąbka na fladze pokoju
bo nie lubię gniewnych ludzi
Błękitna służy do reperowania nieba
które pozwala spełniać się marzeniom
Ceruje też poniszczone kwiaty
które maja różne kolory
tak samy jak zapachy
by wodzić nos za zmysły...
Żółta obszywam promienie słońca
co budzą w sercu radość
Zielone nici przydadzą się gdy
ktoś zgubi nadzieje
Czerwona przyszywam łatki na sercu
gdy kogoś bardzo ono boli od rany
Kocham naprawiać Wasze nastroje..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz