wtorek 5 grudnia 2017
Dzien zaczyna się od tego ze jakoś nie moge sie wybrac do pracy . Ech czasem cięzko w pracy
mija czas nie żeby fizycznie cieżko ale jakos ak ciągnie się i ciągnie i nic.
A tu wieczorkiem trzeba na radio grać.
Zatem jakiś taki dzień nie bardzo żywiołowy...
Zimno za oknem
i nastój jakis niewyraźny
Cisza wypełnia przestrzeń
samotność puka do domu
Myśli zastygły bez ruchu
popijane chłodna tęsknotą
Wspomnienia przeglądają pozostałe portrety
znajomych co zgubili po mnie ślad...
Milczenie zapowiada biometr niekorzystny
marzenia zostały wrzucone w kąt
białą kartkę zapełniły gryzmoły
nikomu dziś niepotrzebne..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz