lekarskie przemyslenia
piątek 29 września 2017
Dziś ciężka noc mama źle sie czuła mówiłem jej ze wezwiemy pogotowie ale ona ze nie i juz... uparła się ze woli iść do normalnego lekarza i tyle. A wiadomo że jak starszy człek sie uprzxe to nic nie zrobisz...
wiec o 10 idę z nia (jadę bo nie ma siły isc a kawałęk jest do przejscia)
Lekarka bada ją i sama zamawia pogotowie, zabierają ją na SOR a kierowca mowi żebym nie jechał od razu a za jakies 2 godziny. bo tam i tak sa kolejki...
Oczywiście jadę tam , Mamę przyjmują około 14, zabierają ja na badania , rentgen, a potem słyszę że ja przewiozą do szpitala na Skawińska... ech...
Czekamy jakieś 1,5 godziny na transport , który zabiera mame a a jade do domu po rzeczy dla niej.
Pakuje torbę i jadę jej zawieźć a potem do szpitala, długo nie siedzę u niej bo przecież dziś na nocną zmianę mam do pracy ech życie ...
W środku nocy cichy szelest traw
modli się za dusze samobójców
co woleli spalić księgę swojego życia
niż patrzeć co robi z nimi swiat
Zapomniany most zakochanych
rozpadł się
bo przestali się o nim myśleć
ci którym podarowano miłość
Wiecznie zielony las
przerobiono na papier
bo ktoś widział w tym interes
by wydawać książki o mądrości człowieka
Zbudowano setek dróg
by ludzie na czas zdążyli do pracy
by zapomnieli się kochać
w zamian za parę procent premii
By dążyli tylko do władzy i pieniędzy
patrząc chciwie i z zazdrością na innych...
Świat stał się jedną wielką płyta nagrobną
dla prawdziwie wolnego człowieka
i betonowym więzieniem
ludzkiej duszy...
brzdęk...lekarskie w
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz