sobota, 18 sierpnia 2018

weny nie ma - 30 lipca 2017.

 i koniec urlopu... smuteczek..
niedziela 30 lipca 2017
Spie do jakiejś 9 potem tradycyjnie  kawa , płatki  śniadanie  Idę do kościółka a potem na plaże pożegnac może ech dopiero je witałem. Troche brodze sobie pomaleńku. Dzień usieka szalenie  a ja już musze się pakowac i zbierac do wyjazdu.
Krysia jak zawsze obficie zaopatruje mnie na drogę i ... pajechali. Tym razem Krzysiek mnie nie odwozi bo sporo ludzi i trzeba jakoś to ogarniać.
Docieram na dworzec pakuje sie do autobusu i... jakos mi atk dziwnie smutno....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz