Ot takie tam marudzenie
Poniedziałek 18 września 2017
Dzień spokojny na tyle ze robie małe pranie a po za tym nic się nie chce...
Po południu dzwoni Agnieszka ("irlandka") żebyśmy poszli na keszyki. hm... o 19? no dobra jedziemy do Wieliczki i znajdujemy kilka skrytek, mimo ze ciemno sie robi to mamy sukcesy. Oboje się cieszymy ze coś znaleźliśmy. Ona jedzie do męża pochwalić się sukcesami a ja do domeczku spac...
Pisany tęsknotą sen
wiedzie mnie do twego ciała
co oaza jest
na pustyni codzienności
Pragnę tej bliskości
jak roślina deszczu i promieni słońca
Tęsknota jest fatamorganą
nie zastąpi rzeczywistości
Choć do mnie
I przytul moje serce
ulecz moje marzenia
daj mi zakwitnąć....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz