Niedziela 26 listopada 2017
Pada a mi sie nawet z domu nie chce wyjsc i co i nic siedzie i siedze i czuje sie do kitu
ech...
Zbiega po schodach szarobura śmierć
co przyszła do sąsiada we śnie
by porozmawiać o przyszłości
Może się zasiedziała
i teraz jest spóźniona
z wizyta do kogoś
Choć przecież ona zawsze
przychodzi bez zapowiedzi
Ciche słowa i szept
który gasi wszelkie nadzieje
uchylając kolejne drzwi
Teraz przybędzie do kogoś
lekko zdyszana
i nie pozostawi nawet chwili
na przemyślenie życia
czy tez na spakowanie walizek
tylko zabierze w drogę...
Spadł kalendarz na podłogę
w jesiennym zamyśleniu
w ciszy słychać jak skrzypią schody
za progiem życia zaczyna się nowy świat...
. ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz