wtorek 14 listopada 2017
wtorek troszkę spaceruje ale nie wiadomo czemu jakieś dołki mnie dopadają jakieś takie coś jesienna zadumka czy jesienny dołek po ziemniakach czy innych wykopkach wpadam i bęc i se tam siedzę....
Wieczorkiem koło 20 do 22 gram na radiolatkach
Siedzę sobie w dole...
nie wiem skąd się wziął na mojej drodze...
może to pozostałość po jakieś wojnie
a może wykopany przez kłusownika dusz...
Siedzę tak nie widząc nieba nad sobą
nie dociera do mnie ani uśmiech słońca
ani blask marzeń gwiazd...
Jakiś smutek kołysze się na dnie serca
pytania pozostają bez odpowiedzi
milczenie i cisza szeleszczą liśćmi
czyjeś ścieżki biegną daleko ode mnie..
deszcz i wiatr nucą nostalgiczne melodie...
nikt nie słyszy myśli niezamkniętych na klucz
W oddali słychać pohukiwania sowy
bezsenna noc się dłuży niemiłosiernie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz