wtorek, 10 lipca 2018

z zadumą.... 2014.11.01


sobota 1 listopada 2014
prosto z pracy jadę na cmentarz Batowice. To idę na grób taty. Tak jak wcześniej było ustalone spotykam się tu z mama i bratem .  Idziemy potem do kaplicy na mszę świętą. Ja jadę potem na cmentarz Rakowicki  na grób babci i dziadka. tu tradycyjnie zbiórka na ratowanie cmentarzy ...
Dziś widziałem nawet naszego prezydenta Krakowa p Majchrowskiego jako kwestującego.
                                   

Po obiedzie dzwoni do mnie Jola prosząc bym przyjechał bo ma problem. Po pierwsze nie czuje się najlepiej i, a po drugie dzieciak wyrwał gniazdko ze ściany i na dodatek popieściło go lekko prądem. No cóż rodzi się młody elektryk. Pojechałem zatem do niej i zająłem się tym kontaktem. Potem oczywiście dzieciakami, bo jak się okazało Jole coś postrzeliło i nawet nie mogła się schylać a wiadomo ze przy małym dziecku to nieodzowne.
Spędziłem u niej trochę czasu bo pojechałem dopiero do domu około 21. Ciesze się ze mogłem pomóc i nie musiała siedzieć w domu sama

Cisza i pamieć świętują dzisiaj
ci co odeszli uśmiechają się do nas
Uchylając fragment nieba
otwierają na oścież bramy wspomnień

Nad mogiłami przeszłości
płona ogniki serc
unosząc ze sobą dym modlitwy
zapach wdzięczności za spotkanie życia

Dwa światy wymieniają w milczeniu
swoje łzy i szczęśliwe wizytówki
Święci patroni prowadzą swych podopiecznych
na wielki bal ich szczęśliwości

Na niebie  rozbłysną niewidzialne gwiazdy
pozdrowienia delikatnych łąk niebieskich
Przez uchylone bramy raju
słychać dźwięki radosnej muzyki...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz