czwartek, 5 lipca 2018
z poniedziałkiem 2014.09.22
Poniedziałek 22 września 2014
wracam do domu jakiś przemarznięty czy coś musiało mnie jakoś zawiać, albo zwyczajnie zmęczyłem się i jakoś tak mi zimnawo.
Pakuje się do łóżka i tyle. Spie połowę dnia ale nadal jestem zamulony. Ech może to wina pogody?
Biegnę do Twych dłoni
zmęczonych codzienną pracą
zapisanych z góry na dół
czynami zgodzonymi z serca
Chce poczuć ich ciepło
na moich skroniach
moc przytulenia
i dotyk radosnego szczęścia
Obdarz mnie pocałunkiem życia
który rodzą malinowe wargi
bym widział wszystko w słońcu
i czuł smak kochanego lata
A potem rozmarzę się cały
zapatrzony w twoje oczy
i zatoną me marzenia w oceanie
by zrodzić się gwiazda na niebie
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz