niedziela, 29 lipca 2018

mrówki 2015.01.12


poniedziałek 12 styczeń.2014
Rano jadę do tej pani u której przegladałem domofon ostatnio. Nadal wybija zabezpieczenie.
Okazało się ze to wina mrówek... Odóż podkopały się one pod podstawę lampy ogrodowej .
Ziemia którą wypychały spod bruku oblepiała kostkę łączeniową nawilgnięta deszczem powodowała zwarcie. czy to mrówki czy co innego to nie wiem ale naprawde dziwne to...
Okazało się ze tak jest pod dwoma lampami. usunąłem to wszystko i owinąłem kabelki folią. teraz działa  i jest dobrze.

Potem pojechałem do Joli z wizytą bo miałem niedaleko. Chwilkę tam posiedziałem żeby zrobiła sobie zakupy ..
Po południu lekko spaceruje i tak mija dzionek coś tam ogladam w telewizji

Kolejny deszcz 
gra preludium smutnej sonaty
szarość maluje codzienność
poplątane myśli potrzebują lepszej aury

Pokrzywione litery wczorajszego listu
nic już nie znaczą
zapełniają pustkę
masą niepoukładanych słów

Zwiędłe myśli o nadziei
gubią szlak do szczęścia
czas ucieka przez palce
nie szukając wyjścia bezpieczeństwa

Deszcz pozostawi po sobie
wielkie kałuże i roztrzaskane myśli
przemoczone skarpetki i tęsknotę
i oczekiwaniu na słoneczny dzień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz