środa 3 grudnia 2014
wychodzę na spacerek tym razem podkarmić kaczki i łabędzie na jeziorku. potem zjadam obiadek rybka z ziemniaczkami
Po obiedzie jeszcze raz ide na spacer łykać jodu trochę nad morzem.
Dzien płynie pomału a w związku z tym że jest zimno to wracam do pokoju .
Błądzę po pustkowiu
w poszukiwaniu duszy
kogoś do kogo przylgnę
by towarzyszyć w jego drodze
Lecz każdy gdzieś się spieszy
woli sam załatwiać swe sprawy
dni sa jak przystanki dla pospiesznego autobusu
zatrzymać sie lecz tylko na chwile
Niebu grozi bezrobocie
bo nikt o nim nie myśli
anielskie strużowanie wyszło z mody
zastąpione dobrą polisą
Sumienia zamknięto do szuflady
razem z przestarzałą nadzieją
miłość jeszcze istnieje w filmach
choć coraz bardziej kręci się seks
Jesienna szarość wyszła na pola
chłód coraz większy wieje w duszy
A w zapomnianej szopie
aniołowie grają w karty o przemoczone kalosze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz