czwartek, 28 czerwca 2018
środowa 2014.05.07
środa 7 maja 2014
Rano idę do pracy ważne żeby pchać ten dzień do przodu.
A ten toczy się pomaleńku i nic specjalnego się nie dzieje. Co jakiś czas patrze jak upływa czas i chce żeby minęło jak najszybciej.
Po drodze do domu wstępuje do "Bonarki" żeby kupić pendriva bo koleżankom w pracy się spodobały i mam za zadanie kupić 4 sztuki.
Kupuje prawie ostatnie sztuki i zadowolony wracam do domku gdzie czeka m tylko by coś zjeść i iść spać.
Gra na wiolonczeli wiatr
przelotną nostalgii nutę
jakby wyczuł że moje serce
nie może znaleźć sobie miejsca
Szukałem chwil spokoju
pośród kwitnących jabłoni
lecz słyszałem tylko
jak tęsknota wzdycha z żalu
Szedłem wzdłuż głośnej drogi
żeby zagłuszyć coś w sobie
lecz i tak myśli
zawiązały w mej głowie supeł...
Dzwoniłem do wszystkich
by zająć się czymś przez telefon
ale w słuchawce odbijało się echem
wołanie zranionej duszy
Bałem się zasnąć
by przez noc nie słyszeć tych odgłosów
na szczęście księżyc czuwał nade mną
i opowiedział mi o nadziei jutra...
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz