sobota, 30 czerwca 2018

sobota... 2014.06.21

 
Sobota 21 czerwca 2014
Dzień spokojnie mija , trochę spaceruję , choć nic mi się nie chce. Oglądam troszkę telewizje i gram na komputerze. Wen brak wiec czekam jak przyjdzie i uzupełnię zaległości.
Wieczorkiem idę do pracy
Korki jak zawsze ostatnio robią i robią . dziś przenieśli na dodatek przystanek o 700 metrów  i musiałem zapychać i się spóźniłem do pracy  parę minut.
Patrzę sobie na mecze w telewizji. Niemcy remisują  z Ghaną  2:2 Ale też sensacja wisiała w powietrzu
Argentyna ledwo wygrała z Iranem 1:0 ale ledwie. A jeszcze powinien być jeszcze karny i żółta kartka za faul na Irańczyku. – widać ze sędzia był za Argentyńczykami.
Ale brawo dla Iranu za wolę walki.


Deszcz z furią uderza o klawisze
namalowanego na parapecie fortepianu
jakby chciał wykrzyczeć
złość mojego serca

Jakaś dziwna pustka
zjada moje myśli
otaczając mnie drutem kolczastym
niczym zakładnika wspomnień

Nie wiem dokąd mam iść
uciec się już nie da
echem odbija się od ścian
schorowana samotność

W sklepie z marzeniami
świeca pustka półki
Nie ma nic w moim rozmiarze
nawet przeterminowanej nadziei

Deszcz zagłusza bicie serca
nostalgia nalewa kolejną lampkę wina
Oczy bledną z braku słońca
na jutro zapowiadają ulewy

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz