piątek, 29 czerwca 2018
ot taka sobota... 2014.05,24
Sobota 24 maja 2014
Jadę koło południa do pani Marty i tu zajmuje się usterkami wyrywam stare puszki i montuje nowe wraz z gniazdkami. Po powrocie do domu wracam w sam raz na obiad . Po obiadku chwila snu bo na nocna zmianę idę do pracy.
Zasiadam przy stole
suto zastawionym
twymi myślami o mnie
Pachnie naszym chlebem
pełnym dobrotliwego uśmiechu
okraszony jest ciepłym spojrzeniem
i przytuleniem poranka
Mleczna kawa
w której odbijają się Twe oczy
obudzi mnie ze snu radością
Pocałunek będzie jak deser
do codziennego szczęścia…
Twe serce ogarnia mój oddech
Jako drugie śniadanie
zapakuje twój obraz
powszedni uśmiech i parę słów
a cały dzień minie szczęśliwie
na oczekiwaniu i tęsknocie
za ramionami otwartymi na moje życie….
brzdęk...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz