Poniedziałek 17 marca 2014
Niby się wysypiam, ale i tak nic się człowiekowi nie chce. To pewnie przez deszcz który kropi i kropi a ja cicho wierze ze od środy będzie ciepło.
Idę na spacer z parasolem trochę zbaczam do „Lidla” i kupuje chlebuś góralski i parę bułek ciemnych
Spędzam czas na lekkim lenistwie a po obiadku nawet chwile przysypiam. Wiadomo dziś w pracy czeka mnie nocny dyżur.
Szary deszcz przeciął mi drogę
gdy zamyślony
szukałem chwili spokoju
w zapomnianym parku….
Rozmarzyłem się na chwilę
o delikatności Twoich ust
przytulonych do moich
w nucie namiętnego pożądania
Za zamkniętymi powiekami
roztopiłem się w szczęściu
kołysanym twym ciałem
wkroczyłem do rajskiego ogrodu
Lecz krople deszczu
wyrwały mnie ze snu
zraszając głowę rzeczywistością
by sprowadzić z marzeń na ziemię…
Westchnienia rozmyły się w kałuży
czas na nowo ruszył z miejsca
a ja zamiast twego pocałunku
nabawiłem się kataru….
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz