sobota, 30 czerwca 2018
i do przodu do pracy... 2014.07.02
Środa 2 lipca 2014
Dniówka – trzeba iść do pracy ale dziś to idę jakby radośniej bo to ostatni raz przed urlopem.
Jutro nie będę miał nocki bo się zamieniłem to znaczy kolega ma mi oddać zmianę za to co byłem za niego . Dziś czas na szczęście mija całkiem spokojnie i do przodu kończę o 19 pracę i idę do domku. Wieczorkiem oglądam coś w telewizji.
Za rogiem wczorajszego dnia
czai się zadrapane wspomnienie,
utracony czas, zmieszane z bólem łzy
i kamień zamyślenia pokryty mchem
rozmarzone serce tęsknotą
spaceruje zagubione tam i powrotem
szukając otwartych drzwi
prowadzących do raju
Nie wiadomo ile jeszcze
żółtych dni odfrunie z kalendarza
nim któryś z latawców
doniesie do nieba prośbę o szczęście
nikt nie udziela informacji
czy ktoś zechce przeczytać choć raz
moje zażalenia na nieprzychylny los
i brak szczęśliwej gwiazdy na niebie
Anioł stróż też ma swoje potrzeby
odebrali mu wszelkie uprawnienia
za jazdę po pijanemu
i teraz siedzi za kratkami
A ja już nie wiem w co wierzyć
i dokąd iść…
kiedy smutek wystawia rachunek
za zbyt melancholijne serce
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz