piątek, 22 czerwca 2018

i do pracy... 2013.04.06

6 kwietnia 2013
Zbieram sie z łózeczka i ide do pracy. Nie chce mi sie ale muszem jak to mawiał p. Wałesa. Ale nic to pogoda dzis ciut spokojniejsza, moze to własnie juz czas by zima wzieła odwrót.
Dzień nawet zachowuje sie spokojnie jesli chodzi o czas w pracy. Mija te 12 godzin w czasie których udaje mi sie wybrac na obiadek i zjeść kotleta po zbujnicku z sałatką i ziemniaczkami  i oczywiście rosołek.
Po powrocie z pracy myśle że moze zagram na radio, ale okazuje sie ze ramówka jest pełna i gra ktoś inny. Z drugiej strony to dobrze bo mogę odpocząć przed jutrzejszym dniem. Jutro mam 24 godziny w pracy ...


Dzisiejsze piwo ma smak goryczy
zakrapianej żalem
wczorajszej żółci

lęki zbudzone o północy
biegają nagie bez celu
próbując znaleźć schronienie

Drżą nerwy na pięciolinii
aż do partytury przerażenia
Gubi sie ślad człowieczeństwa
prawdziwe słowa serca
milczą w gardle

Ulica płacze cicho
nad snem niesprawiedliwych
cicho tęsknoty modlą sie o wolność
pijane sumienie żąda sprawiedliwości.

brzdek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz