czwartek, 28 czerwca 2018
dołek.... 2014.04.28
Poniedziałek 28 kwietnia 2014
Złapałem jakiegoś dołka i nic mi się nie chce. Biorę i idę na spacer. przypomniało mi się że Anna z Kamilem mają być dzisiaj w Krakowskim szpitalu dziecięcym. Idę ich odwiedzić są trochę podenerwowani całym zamieszaniem.
Niestety trzeba żeby tu zostali parę dni i już. Potem idę na małe zakupy do Tesco.
Kolejna tęsknotę przypinam agrafką
do mego serca
coś musi otulać moje myśli
by czuć odrobinę ciepła
Za szkieł moich okularów
widzę tylko rzeczywistość
lekko przekrzywiona przez marzenia
lub okaleczoną przez samotność
Mchem porosły już ścieżki
zbladły uśmiechy szczęścia mijanych ludzi
każdy czuje się pionkiem
lecz nikt nie chce umrzeć za króla
Słowa są jak nici
którymi zaszywam w niebie dziurę
w oczach przechodniów czytam setki pytań
boje się szukać na nich odpowiedzi...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz