29 marca 2013
Wielki piątek a ja idę do pracy na cały dzień. Ech co zrobić, wstaje i zwyczajnie wybieram się popracować i się umartwiać.
Chcąc Niechcic koło 15 znajduję drobna chwilę na zamyślenie , Pochylam się nad bólem i cierpieniem Zbawiciela.
Na szczęście dzień w pracy nie przebiega nerwowo , ale spokojnie.
Wracam do domu po godzinie 20.
Pogoda iście zimowa dziś około 11 tak ostro padało śniegiem , ze myślałem ze w ogóle nas zasypie na szczęście koło 13 przestało . Po południu padał już lekko deszcz…
Niebo poszarzało milczeniem słów
na drogach codzienności
pozostawiając ślady cierpienia
które kroczyły miedzy ludźmi
Pomiędzy krzywymi domami grzechu
idzie umęczona miłość
gnieciona ciężarami zła
nie boi się błogosławić daru życia
Krew przebaczenia wsiąka w ziemie
dając każdej duszy znamię wolności
Jako przepustkę do błękitnych bram
ramiona krzyża całują świat…
Cierniowa droga wije się niezauważalnie
pośród idącymi gdzieś ludźmi
nie widzą przewracającej się miłości
ani wbijanych gwoździ w jej oddech…
A potem krwawe tchnienie
podpisuje akt ułaskawienia serc
ciemność rozdziera swe szaty
pozostawiając czekanie w zmęczonym strachu…
Za niedzielnym świtem
zbudzi się na nowo życie
Słońce oznajmi świętą prawdę cudu
lecz czy tłum uwierzy to rzecz niepewna,,,,
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz