26 stycznia 2013
Po takim maratoniku wracam do domku i kladę się spać. Nic mi się nie chce ale nic to , troszkę gram w gierki na komputerze i podsypiam.
Niestety zas idę na nocną zmianę...
Po schodach do nieba pójdę
by wyprosić dla Ciebie
kawałeczek szczęścia
co sprawi ze zagości uśmiech
Pytałem aniołów świętych
jak namalować na Twoim niebie
dobra pogodę na miłość
by kwitły róże w środku zimy
Na błocie codziennych zmartwień
rozkładam swój płaszcz
by mogła do Ciebie dotrzeć nadzieja
boso z kwitnącą wiarą w ręku
Rozkładam parasol nad Twoim domem
by deszcz nie płakał po oknach
a teraz chodź zanurzymy nasze usta w pocałunkach
niech dookoła zapcha słodycza malin
brzdęk..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz