sobota, 24 marca 2018

sobota... 2013.01.26

26 stycznia 2013

Po takim maratoniku wracam do domku i kladę się spać. Nic mi się nie chce ale nic to , troszkę gram w gierki na komputerze i podsypiam.
Niestety zas idę na nocną zmianę...


Po schodach do nieba pójdę
by wyprosić dla Ciebie
kawałeczek szczęścia
co sprawi ze zagości  uśmiech

Pytałem aniołów świętych
jak namalować na Twoim niebie
dobra pogodę na miłość
by kwitły róże w środku zimy

Na błocie codziennych zmartwień
rozkładam swój płaszcz
by mogła do Ciebie dotrzeć nadzieja
boso z kwitnącą wiarą w ręku

Rozkładam parasol nad Twoim domem
by deszcz nie płakał po oknach
a teraz chodź zanurzymy nasze usta w pocałunkach
niech dookoła zapcha słodycza malin

brzdęk..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz