15 luty 2013
Po wyjściu z pracy jadę do jednej pani pomóc jej w domu przy pracach elektrycznych . Wkręcam parę żarówek i naprawiam lampę.
Wracam do domu i kładę sie spać, bo trzeba odzyskać wczorajszy czas na sen.
Po południu przypominam sobie ze mam cos odebrać co zakupiłem na allegro.
Ech ta skleroza, jadę zatem na Gertrudy a potem po drodze zahaczam o dworzec w Płaszowie i kupuje bilet na poniedziałek.
Po powrocie do domu zajmuje sie drobnymi sprawami mieszkaniowymi.
Zamyślony głos czuwa cicho
by poukładać sobie wszystko
tak jak ma być
na półkach przeznaczenia
Drży kres bladych słów
które nie mają wiary by kiełkować
Szakale czuja zapach zwierzyny
nie chcą juz czekać na dogodny moment
Głodni nie chcą pieniędzy
tylko kawałka prawdziwego chleba
zagubieni szukają światła w oknach
by móc zatrzymać sie na chwile zrozumienia
Człowiek gna na oślep
wiedziony zapachem pożądania wszystkiego
zagłusza sumienie by nie musieć sie zatrzymać
bo wtedy musiałby zacząć myśleć inaczej...
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz