18 października 2012
Prosto po nocnej zianie jadę na cmentarz. tu umówiłem się z mama na sprzątanie grobu.
Troszkę zajmuje nam to czasu ale i tak dłużej czasu ucieka na dojazd do domu.
Dopiero wtedy mogę na chwile zmrużyć oko. Potem jem obiadek i robię mały spacerek.
Wieczorkiem siadam za sterami radiowymi o zwykłej porze.
Kolejna wojna rodaków
na gesty i słowa
by zdobyć wzrost sondaży
i wiarę w cuda rządzenia
Bitwa na kartofle
buraki i pomidory
zasłaniając się pielęgniarkami
nauczycielami i zwykłymi zjadaczami chleba
Armia bezrobotnych
niespodziewanie ruszy na front
czekając obietnicy z plakatów
stając w kolejce za przyzwoitością
Wyprawy krzyżowe katolików
szukają reżimowego bata
nie wierzą już w Boga
tylko głos zniewolonych wolnością mediów
Krzyki wyzwiska sztachety od płotów
opłacony przeciwników tłum
Czy ktoś to wygra? Nikt
Będzie jak zawsze więcej przegranych
którzy odejdą z niczym....
brzdek.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz