26 października 2012
Po nocnej zmianie nie kładę sie spać, lecz lece do jednej pani zeby zrobic porzadek ze swiatłem bo pare rzeczy nie działa.
Wymieniam 2 halogeny na zewnątrz, naprawia swiatło w kuchni i jeszcze pare innych drobiazgów.
Potem jade do pracowni, zastanawiam się czemu szwankuje sterownik pieca nie wiem moze jest uszkodzony, a moze jeszcze co innego.
Wracam do domu lekko padnięty... Dopiero jak odsypiam parę godzinek moge cos zrobić. Pod wieczór gram sobie chwile w gre....
Krzyczy na mnie cała ulica
w blasku zwyczajnego dnia
Jestem dla niej za bardzo spokojny
i nie nadążam za jej aspiracjami
Wszyscy biegną przed siebie
goniąc pieniądze i sławę
Chcąc zając dobre miejsca
w hierarchii ważności interesów
Potrącają i patrzą z oburzeniem
że zatrzymałem się by podziwiać życie
Ciesze się zapachem kwiatów
i śpiewającym deszczem
Dokarmiam godne gołębie
na oczach zbulwersowanych ludzi
którzy klnąc czekając na autobus
nie czuje się pogromcą świata jak cała reszta
Kocham i szanuje wszystko dookoła
lubie z podziwem patrzeć na każde życie
Dziękuję za wszystkie cuda ziemi
Ciesząc się z każdego źdźbła nadziei
Idę sobie spokojnie przez życie
nie chce wadzić nikomu
Czas biegnie obok mnie równolegle
i nie martwię się tym że ulica na mnie krzyczy........
brzdęk....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz