Odpoczywam zgodnie z zaleceniem lekarskim. Troszkę spaceruje i łapie wolne chwile.
Wieczorkiem gram na radio,ale jakos tak bez polotu i bez weny od 20.00-22.00
Wiatr rozczesuje korony drzew
z zamyślonego jutra
Zbyt szybko spadają kartki z kalendarza
atramentu juz brakuje
od wpisywania notatek w pamiętniku
Nostalgia rozwiewa moje słowa
co rodzą sie na dnie serca
Patrzę w dal za okna szybę
czekając pełni księżyca
Jesień wkracza do mnie chłodem
deszcz zasłania łzy zadumy
oglądam sie na przebyta drogę
widząc wystające z niej kamienie
smutkiem zaszumiały lipy
wiatr zabrzmiał fałszywa nutą
chodzę w koło jakiś smutny
jakbym stał sie pusta klatką
A może to tylko szept jesienny
owinął sie wokół moich płuc
Poczekajmy jak minie katar
i zanurzmy sie w kolorach życia...
brzdęk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz