Dzień mija spokojnie i bezstresowo. Po południu idę do Ewki pracy gdzie umawiamy sie z Heleną i jedziemy do Łeby. Tu spacerujemy po plaży, Kiedy przechodzimy koło jakiejś knajpy to czujemy jak zapach grilla kusi zmysły
Napada nas pomysł na grillowanie..o 20 zachodzimy do Polo i robimy zakupy Kupujemy węgiel drzewny, kiełbaski, resztę bierzemy z domu , Helena załatwia grila. Wracamy do Łeby i tam w stoczni robimy mała imprezkę.
bawimy sie i zajadamy do białego rana. I potem do spania
Zatrzymały się obłoki
nad poszarzałym polem bitwy
przez chwilę moje myśli
walczyły tu naśmierć i życie
Kazda chciała w swoją stronę
nieść sztandar zwycięstwa
wskazać kierunek natarcia
i udowodnić opłacalność zdobycia celu
Jako oręża używały pytajników
która z nich ważniejsza
o sens istnienia
i łatwosc nawiązywania kontaktów
Za kolejną wskazówką sumienia
co pcha naiwnie czas doprzodu
wyczekuje podpowiedzi niebios
albo zwyczajnego śpiewu ptaka
Spustoszała dusza płacze cicho
bo przez otwarte okno
uleciał gdzies zapach weny
zabierającswój smak z pamięci
Patrzę na nieruchome neibo
czekając choć lekkiego wiatru
i maleńkiej kropli deszczu
co obmyje mnie do nowego życia...
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz