środa, 7 lutego 2018

nocny grill 2012.07.6

6 lipca 2012
Dzień  mija spokojnie i bezstresowo.  Po południu idę do Ewki pracy gdzie umawiamy sie z Heleną i jedziemy  do Łeby. Tu spacerujemy po plaży, Kiedy przechodzimy koło jakiejś knajpy to  czujemy  jak zapach grilla kusi zmysły
Napada nas pomysł na grillowanie..o 20 zachodzimy do Polo i robimy zakupy Kupujemy węgiel drzewny, kiełbaski, resztę bierzemy z domu , Helena załatwia grila. Wracamy do Łeby i tam w stoczni robimy mała imprezkę.
 bawimy sie i zajadamy do białego rana.  I potem do spania

Zatrzymały się obłoki
nad poszarzałym polem bitwy
przez chwilę moje myśli 
walczyły tu naśmierć i życie

Kazda chciała w swoją stronę
nieść sztandar zwycięstwa
wskazać kierunek natarcia
i udowodnić opłacalność zdobycia celu

Jako oręża używały pytajników
która z nich ważniejsza
o sens istnienia
i łatwosc nawiązywania kontaktów

Za kolejną wskazówką sumienia
co pcha naiwnie czas doprzodu
wyczekuje podpowiedzi niebios
albo zwyczajnego śpiewu ptaka

Spustoszała dusza płacze cicho
bo przez otwarte okno
uleciał gdzies zapach weny
zabierającswój smak z pamięci

Patrzę na nieruchome neibo
czekając choć lekkiego wiatru
i maleńkiej kropli deszczu
co obmyje mnie do nowego życia...

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz