Do pracy rodacy wzywa mnie budzik wiec leniwie zbieram się i człapie zarabiać na chleb.
czas sie dłużył, ale jakoś dałem rady i przetrwałem. po powrocie jednak myślałem o spaniu wiec nie szalejąc dłużnej oddałem się w ramiona Morfeusza
Rozsypujesz ziarna
choć już dawno po dożynkach
Nie jesteś rolnikiem
a mimo to liczysz ze one dadzą plon
Nie machasz kopaczką
nie wywijasz grabiami
tylko rozmawiasz, słuchasz
i próbujesz otwierać serce
Próbujesz stanąć w obronie słabszych
otwierać oczy na świat dookoła
dzielić sie sobą i pokazać miłość
a w oczach drugiego iskrę Boga
Niczego nie chcesz w zamian
jeno dobroci która bezie rosnąc
Będziesz zadowolony
kiedy to co posłałeś wzrośnie
Z ziarna dobroci wyrośnie chleb
który ludzie podziela pośród siebie
i poniosą go do swych domów
by była pogoda na kolejne plony....
brzdek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz