17 stycznia 2012
Budzenie skoro świt, a wszystko po to żeby zapychać do pracy. Och ale mi się nie chce. Tu czas chyba zasypiał i musiałem go popychać żeby szybciej dotarło do 19.
Ponieważ dopiero wtedy mogłem wyjść z pracy i jechać do domu odpocząć. Ot, taki pracowity dzionek
Zapalasz kolejnego papierosa
czekając na zamarznięty autobus
który powiezie Cię
w przyszłość milczenia
Czyli kolejnego pracownika
w milionowym państwie
który narzeka że zbyt mało
doceniają jego ręce nogi
Powszechne błogosławieństwo,
znak krzyża, październikowy różaniec
Kilka stron Bożego Słowa
A potem słuchanie win
"Stuk puk" rozgrzeszenie
Kolejny grzesznik klęka
przed kratami
z wiarą na lepszy świt...
W sąsiedniej ulicy krzyk
wściekły brutalny nóż
zatapia się w ciele człowieka
by wykarmić kolejnego zbója
Spełnić jego pragnienia
i zabezpieczyć w źródło dochodów
Nieboszczykom nie potrzebna kasa
a za coś trzeba żyć...
Minuta strachu...., plama krwi....
i zmartwienia innych....
Wypłata, taca, rabunek...
młotek, krzyż , nóż
i ziemia co wzdycha
otwierając ramiona przed każdym
bo i tak prędzej czy później
każdy przyłoży do niej głowę by zasnąć
z daleka od trosk
swoich i innych....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz