poniedziałek, 5 lutego 2018

i dalej... 2012.01.27

27 styczeń 2012
Dzień zwyczajnie rozproszony. Troszkę spaceruje po tym zimnie, potem o 14.00 mam zebranie w pracy. Tutaj słuchamy gadek kierowników nowego i starego.
Zebranie kończy się o 15:45 i jadę do domku, tu szybko  jem obiad i szykuje się do pracy na nocną zmianę.

Zbierasz chrust na opał
 by zapalić w piecu serca
 rozdać ciepło dookoła
swoją serdecznościąi temperamentem

Piszesz kolejny wiersz tęsknotą
wolność otworzyła bramy
dla tych co zagubieni
potracili adresy zameldowania

Zapisujesz naskrawkach papieru
przepisy na szczęscie
by rozdawać ubogim dobre rady
i wspierać tych szukających drogi...

Podnosisz ze ścieżek żale
tych co rozsypują je wszędzie
bo nie sa w stanie ich unieść
Grzebiesz w ziemi pokrzywione sekrety

życie toczy swój czas
kolejne bruzdy mądrości rysuje na twarzy
nikt nie ukryje się przed malarzem
który na swój sposób pomaluje życie

Człowiek rośnie by dotknąć nieba
i słuchać  wiatr co rozmawia z losem
 a potem  znowu pochyla się ku ziemi
 by oddać jej szacunek 
             nim spocznie w jej ramionach

brzdęk...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz