27 styczeń 2012
Dzień zwyczajnie rozproszony. Troszkę spaceruje po tym zimnie, potem o 14.00 mam zebranie w pracy. Tutaj słuchamy gadek kierowników nowego i starego.
Zebranie kończy się o 15:45 i jadę do domku, tu szybko jem obiad i szykuje się do pracy na nocną zmianę.
Zbierasz chrust na opał
by zapalić w piecu serca
rozdać ciepło dookoła
swoją serdecznościąi temperamentem
Piszesz kolejny wiersz tęsknotą
wolność otworzyła bramy
dla tych co zagubieni
potracili adresy zameldowania
Zapisujesz naskrawkach papieru
przepisy na szczęscie
by rozdawać ubogim dobre rady
i wspierać tych szukających drogi...
Podnosisz ze ścieżek żale
tych co rozsypują je wszędzie
bo nie sa w stanie ich unieść
Grzebiesz w ziemi pokrzywione sekrety
życie toczy swój czas
kolejne bruzdy mądrości rysuje na twarzy
nikt nie ukryje się przed malarzem
który na swój sposób pomaluje życie
Człowiek rośnie by dotknąć nieba
i słuchać wiatr co rozmawia z losem
a potem znowu pochyla się ku ziemi
by oddać jej szacunek
nim spocznie w jej ramionach
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz