20 października 2012
Wstaje do pracy nieco zadżumiony, jakoś tak nic mi sie nie chce.
Niestety pracować trzeba wiec ruszam na te 12 godzinek. Czas nie mija zbyt szaleńczo ale nie jest zle.. Po powrocie do domku zajmuje sie obiadokolacja, a potem ide spac.
Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu
ze smutku i złych kroków
Za gubienie czasu
i marnotrawstwo darów - przepraszam
mam słaby wzrok
i nie wiedziałem ze idę w zła stronę
zszedłem z dobrych ścieżek
bo byłem ciekawy co jest z boku....
Mówiłem ze boli mnie ręka
gdy trzeba było pomóc
Skarżyłem się na czas
że nie mam go by żyć dla innych
Byłem słaby z matematyki
wiec nie umiałem dzielić się miłością
Byłem zbyt wielki by być mały
leniwym by działać...
Spowiadam się Wam bracia, siostry
ze swych marnych słabości
chciałbym być doskonały dla Was
lecz czasem brak mi miłości....
brzdęk...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz