poniedziałek, 19 lutego 2018

do lekarza 2012.12.17

17 grudzień 2012

Rozsypuje się na czynniki pierwsze niczym piasek na wietrze. Wracam do domu żeby sie przebrać. Potem udaje się do lekarza po prośbie zeby mnie przyjął.
Pani doktor się zgadza. Po odczekaniu swej kolejki dowiaduje się ze mam jakiegoś wirusa i trza go zatłuc antybiotykiem. 
Zapisuje do tego garść różnych rzeczy. Wracam do domu i padam do łózka i pomału sobie zdycham. Miałem grać na radio ale sie wypisuje, po prostu nie mam siły..
Gnije w łożku i nic mi się nie chce.

Zagubiony w szarym tłumie
odcisk twych maleńkich stóp
ma przypominać ludziom dar miłości...
lecz nikt go nie zauważa...

Cichą noc samotności
zagłuszają wycia aut i świetlne reklamy
Siano, szopka i pasterze
to teraz dobra promocja interesu

Mikołaj wręczy po cukierku
który owinięty jest w reklamę banku
co daje kredyt na wszystko
a opłatki będą z logo wielkiej korporacji

Święta będą okazja do obżarstwa
i innych grzechów z lenistwem włącznie
Szampan będzie sie mroził na nowy rok
który przyniesie kolejne wojny

Ludzie Bedą szli przed siebie
potykając sie o Twój krzyż
zapatrzeni w wolę zwycięstwa
otumanieni wyższością nad światem...


Mam nadzieje ze nie zwątpisz
patrząc tak z góry na nas
Nie zamurujesz okien i bram raju
i wciąż będziesz wierzył ze coś do nas dotrze...


brzdek..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz