17 grudzień 2012
Rozsypuje się na czynniki pierwsze niczym piasek na wietrze. Wracam do domu żeby sie przebrać. Potem udaje się do lekarza po prośbie zeby mnie przyjął.
Pani doktor się zgadza. Po odczekaniu swej kolejki dowiaduje się ze mam jakiegoś wirusa i trza go zatłuc antybiotykiem.
Zapisuje do tego garść różnych rzeczy. Wracam do domu i padam do łózka i pomału sobie zdycham. Miałem grać na radio ale sie wypisuje, po prostu nie mam siły..
Gnije w łożku i nic mi się nie chce.
Zagubiony
w szarym tłumie
odcisk
twych maleńkich stóp
ma
przypominać ludziom dar miłości...
lecz
nikt go nie zauważa...
Cichą
noc samotności
zagłuszają
wycia aut i świetlne reklamy
Siano,
szopka i pasterze
to
teraz dobra promocja interesu
Mikołaj
wręczy po cukierku
który
owinięty jest w reklamę banku
co daje
kredyt na wszystko
a
opłatki będą z logo wielkiej korporacji
Święta
będą okazja do obżarstwa
i
innych grzechów z lenistwem włącznie
Szampan
będzie sie mroził na nowy rok
który
przyniesie kolejne wojny
Ludzie
Bedą szli przed siebie
potykając
sie o Twój krzyż
zapatrzeni
w wolę zwycięstwa
otumanieni
wyższością nad światem...
Mam nadzieje ze nie zwątpisz
patrząc
tak z góry na nas
Nie
zamurujesz okien i bram raju
i wciąż
będziesz wierzył ze coś do nas dotrze...
brzdek..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz